W trakcie trwania Warsztatów Edukacji Technicznej "Parowozownia" dział niniejszy nosił tytuł "Aktualności projektu".
15 października Warsztaty oficjalnie dobiegły końca. Jeszcze tylko trzy dni później, w sobotę 18 miały miejsce ostatnie wydarzenia objęte harmonogramem. Najpierw, po południu nieliczna (najbardziej odpornych na warunki pogodowe) grupa uczestników wyruszyła "Steinfurtem" na rajd. Niestety ze względu na prace torowe na stacji Skierniewice mogli dojechać tylko do bramy Parowozowni. Dalszą podróż, do przystanku Skierniewice Rawka, w Puszczy Bolimowskiej kontynuowali już wysłużonym EN57 Kolei Mazowieckich.
Po powrocie rajdowiczów wieczorem, w jak zwykle, gościnnej skierniewickiej Parowozowni przystąpiliśmy do podsumowania 15 miesięcy, w czasie których realizowany był program WET.
Przypomnijmy: nasz projekt realizowaliśmy od 1 lipca 2007 r. do 15 października 2008 r. Przez zajęcia Warsztatów przewinęło się 25 osób, z tego 10 miało w zajęciach znaczący udział. Wydaje się, że realizacja projektu szczególną wartość miała dla kilku młodych osób z PSMK bowiem można sądzić, że nabyte umiejętności będą wykorzystywane w "kolejowych" działaniach Stowarzyszenia, w przyszłości.
WET miał przybliżyć młodzieży obycie z techniką a zarazem, w czasie zapoznawania z różnorodnymi pracami, doprowadzić do odbudowy zabytkowego wagonu. Obydwa zadania były ważne i czasami - w okresie minionych 15 miesięcy wydawało się, że któreś z nich stawało się ważniejsze. Spieraliśmy się wtedy czy wagon jest drogą do nabycia umiejętności, czy nabywanie umiejętności to droga do odbudowy wagonu...
W każdym bądź razie, pieczołowicie odrestaurowany wagon cieszy nas bardzo. W czasie podsumowania ktoś zwrócił uwagę na wielość umiejętności, które uczestnikom WET udało się w trakcie trwania Warsztatów przyswoić:
To prawda, że niektóre działania nie były wykonywane samodzielnie a jedynie podglądane w profesjonalnych zakładach albo demonstrowane przez starszych Kolegów. To prawda, że kilka z wykonywanych działań będzie dla większości z nas jedynie egzotyczną ciekawostką, ale niektóre będą bardzo przydatne bo przydadzą się na co dzień w domu. Okazało się, że różnorodność dyscyplin koniecznych przy odbudowie prostego - zdawałoby się, wagonu była bardzo duża.
Ponadto plonem Warsztatów było także siedem wykładów nakierowanych na zagadnienia organizacji i bezpieczeństwa pracy, ogólne zagadnienia techniki kolejowej, historię kolejnictwa, tematykę muzealnictwa kolejowego oraz współczesne problemy kolei.
Nie bez znaczenia był też fakt, że działaliśmy przy otwartej kurtynie - mieszkańcy Skierniewic i turyści, korzystali z adresowanych do szerokiej społeczności wykładów, a przychodząc do parowozowni w czasie Dni Otwartych oglądali nasze działania, mogli na bieżąco obserwować postępy prac przy wagonie oraz zapoznawać się z niekonwencjonalną metodą jego odbudowy. Umieszczony w odpowiednim miejscu baner informował o idei Warsztatów oraz o źródłach finansowania.
Szacujemy, że w czasie dwóch sezonów trwania W.E.T. stanowisko, na którym pracowano przy wagonie odwiedziła niebagatelna liczba ponad 2500 osób...
Jedną z ostatnich czynności jakie odbyły się w ramach Warsztatów było przygotowanie napisów na ścianach pojazdu. Skorzystaliśmy z nowoczesnej techniki i wcześniej przygotowane komputerowo napisy zostały wycięte z samoprzylepnej folii. "Negatywy" wyciętych liter, już po zakończeniu Warsztatów, będą stanowiły szablony do naniesienia napisów tamponem. Stanie się to jednak dopiero przy odpowiedniej temperaturze.
Tak jak pisaliśmy wcześniej, wagon "został przyporządkowany" do parowozowni Jaśkowice w Dyrekcji Katowice.
W końcu przyszła pora na montaż okien. Dębowe ramy w kolorze naturalnego drewna odcinające się od głębokiej zieleni pudła podkreślały urodę odbudowywanego przez nas pojazdu. Coraz wyraźniej było widać jak wielką pracę wykonaliśmy. Ważne było wszystko: i włożony wysiłek, i poświęcony czas ale teraz zaczynało być widać najważniejsze: że to my sami, tydzień po tygodniu, odbudowaliśmy ten piękny wagon. Wcześniej zaplanowane, poszczególne czynności zaczynają składać się w jedną całość a nasza przygoda z młotkiem i wiertarką teraz, na finał - daje zupełnie nową wartość!
W kolejne weekendy wagon otrzymywał następne, oczekujące na montaż detale.
Przede wszystkim do zamontowanych drzwi bocznych wstawione zostały kwadratowe okienka. Aby zapewnić dobre suwanie wyregulowano współpracę kółek z prowadnicami, z kolei żeby uzyskać szczelne zamknięcie jeden z haków zarzutowych został wydłużony o kilkanaście milimetrów. Przy okazji na gorąco dopasowano gniazda obu haków. Zainstalowano też (wykonane na nowo) - estetyczne obrobione podpórki haka.
W stolarni - poza parowozownią - powstały ramy drzwi wejściowych, prowadzących z pomostów do wnętrza. Sami nie podjęliśmy się ich zrobienia z uwagi na trudny do wykonania w naszych warunkach skośny kształt krawędzi drzwi, tym bardziej, że wyprofilowane pod skosem krawędzie muszą idealnie wpasowywać się w również skośne (ale o odwróconym skosie) futryny.
Otrzymane w lipcu ze stolarni ramy i futryny drzwi, już na miejscu spasowaliśmy a następnie ramy oszalowaliśmy deskami.
Gotowe drzwi zostały powieszone w futrynach na wcześniej wykonanych w naszym warsztacie zawiasach.
Na koniec, wszystkie drzwi, i suwane, i otwierane na zawiasach zostały także pomalowane i w ten sposób został zakończony ważny etap prac przy pudle wagonu. Nieco kłopotu sprawiły nam zamki w drzwiach szczytowych. Na szczęście okazało się, że w zmagazynowanych przed laty ("na wzór") zniszczonych drzwiach budek hamulcowych mamy dwa dość dobrze zachowane zamki. Przy jednym zachowała się nawet klamka. Teraz zamki zdemontowano i poddano renowacji. Pasują idealnie, są bowiem nakładane na płaszczyznę drzwi od zewnątrz, a więc nie wymagają wpuszczania w drewno, co osłabiałoby ramy.
Razem z ramami drzwi wejściowych i oknami do drzwi suwanych, w warsztacie stolarskim poza parowozownią zostały wykonane dębowe ramki okien bocznych. Wykonane ramki, już w Skierniewicach zaimpregnowano i zaopatrzono w mosiężne okucia. Okucia typowe - kątowniki - zakupiono w specjalistycznym sklepie, natomiast detale "fasonowe" zostały odlane w odlewni. Wcześniej, na podstawie odpowiednich rysunków, przygotowaliśmy dla odlewnika modele z modeliny. Mając już gotowe detale (8 kompletów do każdego okna bocznego), precyzyjnie obrobiliśmy je na warsztacie pilnikami tak, że są gładkie i nie można się o nie skaleczyć.
Końcowe prace przy pudle nie zahamowały wyposażania i oznaczania wagonu. Pojazd otrzymał nowe stopnie wejściowe. Są nieco innego kształtu niż spotyka się to w dwuosiowych wagonach pasażerskich używanych np. w skansenach, ale stylizowanie wagonu na pierwsze lata dwudziestolecia międzywojennego wymaga zachowania kształtu stopni używanych na kolejach pruskich.
Dalsze zdjęcia z wykonanych prac zamieścimy wkrótce.
W kolejne weekendy zamontowaliśmy i pomalowaliśmy drzwi suwane po obu stronach wagonu. Obecnie oczekują one na dopasowanie taśm, zamknięć i okienek - operacje te muszą być przeprowadzone już na wagonie z uwagi na nieuchronne odchyłki wypadkowych wymiarów położenia współpracujących ze sobą elementów. Przez naszego Eksperta zostały również przygotowane obydwa pomosty: podłogi precyzyjnie docięto na wymiar z blachy ryflowanej (w romby), natomiast do zabezpieczenia balustrad wykorzystano blachę gładką. Wykończenie pomostów wymaga jeszcze malowania antykorozyjnego i lakierowania elementów niedostępnych po założeniu i przytwierdzeniu podłóg na stałe.
Równolegle postępują prace wykończeniowe i montażowe przy wyposażeniu wnętrza. Elementy ławek zapokostowaliśmy i pomalowaliśmy trzykrotnie farbami olejnymi. Zgodnie z zasadami malowania wnętrz wagonów osobowych, elementy które podlegają zużyciu (tj. siedziska i oparcia ławek) otrzymały inny, ciemniejszy od ścian kolor. Montaż ławek rozpoczęliśmy od skręcenia "ramek" nóżek z oparciami; tak złożone komplety zostaną przytwierdzone do podłogi, a następnie uzupełnione o siedziska. Na zdjęciu - ławki ustawione "na próbę" w wagonie.
Zmontowane w ubiegłych miesiącach pudło wagonu stopniowo "obrasta" w nowe elementy. Wynika to stąd, że szereg elementów (np. drzwi, okna, ławki) wykonywano oddzielnie, tak aby umieścić je na swoich, odpowiednio przygotowanych miejscach w stanie gotowym lub w mocno "podciągniętych" półfabrykatach.
We własnej, warsztatowej stolarni, całkowicie od postaw (z zakupionej surowej tarcicy) zostały wykonane drewniane drzwi suwane, takie jakie pojazd oryginalnie posiadał. Prace były skomplikowane z uwagi na gabaryty (2,0 x 1,6 metra) i pokaźny ciężar każdej pary drzwi. Wszystkie operacje, łącznie z obróbką sporych, dębowych belek ramy drzwi, udało się wykonać we własnym zakresie dzięki firmie TOPEX, która przekazała nam m.in. niezwykle użyteczną, elektryczną strugarkę stołową i pilarkę. Walory użytkowe narzędzi sprawdziliśmy w dosyć trudnych i skomplikowanych operacjach, co pozwala nam wystawić maszynom wysoką ocenę. Zdjęcie poniżej przedstawia jedną z par drzwi suwanych po dopasowaniu i sklinowaniu szalówki.
Przy budowie drzwi suwanych z drewna (które na naszym Steinfurcie nie zachowały się) na szczęście mogliśmy korzystać z posiadanego wzoru. W identyczne drzwi jest bowiem zaopatrzony nasz wagon towarowy kryty pochodzenia pruskiego (Blatt IId1) z roku 1884. Zdejmowane "z gruntu" pomiary okazały się w większości zgodne zarówno z posiadanym przez nas rysunkiem złożeniowym "fakultativa" z roku 1886 oraz z rysunkami zawartymi w wydanym w roku 1908 Blatt VIa58 "drzwi suwane dla brankardów".
Szczególnie ten ostatni Blatt bardzo pomógł nam przy odtworzeniu elementów metalowych. Obok elementów drewnianych konieczne było bowiem wykonanie od nowa okuć, zamków i zawieszeń. Okucia dolne, do mocowania rolek prowadzących - już po zamontowaniu widać na zdjęciu powyżej (należy wyjaśnić, że "łaciate" malowanie wynika z naszego dążenia do impregnacji i malowania przed montażem każdego elementu; jeżeli ze względów "technologicznych" nie malujemy całości elementu, staramy się, aby farbę otrzymały miejsca niedostępne dla pędzla po zmontowaniu). Poniżej - okucia górne - w trakcie wykonywania, po zanitowaniu dopasowanych na gorąco elementów.
W wakacje najważniejszą pracą bezpośrednio przy pudle stało się zamontowanie na gotowo oraz scyklinowanie podłogi wewnątrz pojazdu. Podłogę, z uwagi na koszty, wykorzystaliśmy istniejącą. Wszystkie deski zostały zaraz po zdjęciu (jeszcze w ubiegłym roku) oczyszczone, a wiosną zaimpregnowane i pomalowane w tych miejscach, które po ułożeniu podłogi będą niedostępne. Podłogę ułożono na ostoi pokrytej - zgodnie z zasadami sztuki - materiałem impregnacyjnym, izolującym deski od metalu. Materiałem tym poprzednio była taśma jutowa nasączona mieszaniną towotu i pokostu, obecnie zastosowano gładką (tzn. bez kamiennej posypki) papę podkładową, przyklejaną do metalu lepikiem na zimno. Sposób ten wypróbowaliśmy przed dwoma laty z dobrym skutkiem podczas remontu czteroosiowej platformy pochodzenia amerykańskiego.
Układanie podłogi odbyło się w kilku etapach. Deski najpierw zostały ułożone na próbę, tak aby ocenić, czy ewentualne wyżłobienia lub podebrania drewna pasują do występów ostoi. Następnie, deski skrajne, leżące przy ścianach czołowych dopasowano do nowych obramień drzwi wejściowych, poczym wszystkie ścisło ułożono (po dorobieniu zniszczonych przy rozbiórce obcych piór). Każdą deskę dobijaliśmy symetrycznie od ścian czołowych w kierunku do środka wagonu. W środku połaci podłogi uzyskaliśmy w ten sposób miejsce na ostatnią deskę, której szerokość jest wypadkową wymiaru obu połówek zmontowanej podłogi.
Bardzo ważnym etapem montażu podłogi było zbicie desek w celu pozbycia się szpar. Uzyskaliśmy to przez klinowanie desek w miejscu ostatniej, środkowej deski "wypadkowej". O tym, jak istotne jest dobre ściśnięcie materiału niech świadczy to, że pomimo starannego układania i dobijania każdej deski z osobna, podczas klinowania miejsce na "wypadkową" deskę powiększyło się z 3 do ponad 8 cm! Zaklinowaną podłogę pozostawiliśmy na jedną noc do samoistnego "ułożenia się", poczym w dniu następnym przymocowaliśmy ją do ostoi. W puste miejsce wstawiliśmy "sposobem" (bez gwoździ i śrub) ostatnią, "wypadkową" deskę, dorobioną na dokładny wymiar na strugarce. Efekt tej pracy, jeszcze przed cyklinowaniem, pokazuje zamieszczone zdjęcie.
"Ukoronowaniem" układania podłogi było umocowanie nad zestawami kołowymi blach odiskiernych. Blachy te zabezpieczają podłogę przed zapaleniem się od iskier powstających podczas hamowania wagonu. Montaż blach nie był łatwy - z uwagi na szczupłość miejsca pod pojazdem wymagał od nas niemal akrobatycznych umiejętności.
Po ułożeniu ścian oraz równolegle do układania podłogi, wewnątrz i na zewnątrz pudła wagonu trwały prace malarskie. Prace muszą być etapowane, bowiem poszczególne części otrzymują różne, zgodne z normami kolory. Na zdjęciu - przygotowania do malowania sufitów na pomostach.
W lipcu minął rok od rozpoczęcia prac przy wagonie - jest to więc dobry czas na pierwsze podsumowania Warsztatów Edukacji Technicznej "Parowozownia". Trudno w tym miejscu oprzeć się pokusie nieskromności, wszak mamy czym się pochwalić - wagon rozebrano niemalże na "części pierwsze", dokładnie oczyszczono, zabezpieczono antykorozyjnie, polakierowano, zakończono montaż wszystkich ścian bocznych oraz zamontowano hamulec ręczny, a ponadto zrealizowano większość zaplanowanych wykładów. Wszystko to - wyłącznie siłami i dzięki staraniom wolontariuszy, zafascynowanych pięknem dawnej kolei.
Najbardziej pracochłonnym elementem prac był montaż ścian bocznych. Uprzednio dopasowane, zapokostowane i polakierowane deseczki (w sumie 104 elementy) zostały ułożone (sposobem "na budę") na odpowiednich połaciach ścian i po solidnym rozparciu przykręcone śrubami klamrowymi do stalowych słupków konstrukcji.
Zrealizowano już większość celów edukacyjnych, co widać szczególnie wyraźnie w pracy zespołowej, która z tygodnia na tydzień nabiera tempa - wraz z postępem naszego doświadczenia i umiejętności manualnych, remont wagonu staje się coraz większą przyjemnością. Efekty tej pracy widać poniżej ;)
Przypominamy również, że szeregi uczestników W.E.T. "Parowozownia" są wciąż otwarte dla każdego chętnego!
Judycie serdecznie dziękujemy za sobotnie spotkanie - a na nastepny wykład zapraszamy 2 sierpnia!
Do końca czerwca udało się zakończyć wszystkie kosmetyczne prace ślusarskie na szkielecie wagonu, zabezpieczyć antykorozyjnie oczyszczone miejsca i polakierować elementy stalowe: ramę i pomosty na czarno, natomiast słupki na oliwkowozielono. W międzyczasie, nasz Ekspert kolejny raz potwierdził niezwyczajny fach w swoich rękach, dokonując kilku "cudów" sztuki spawalniczej. Spod palnika Rysia wyszły brakujące słupki pomostów (wraz ze stopniami), elementy hamulca ręcznego, elementy dekoracyjne i inne drobiazgi, których nawet najbardziej wnikliwy obserwator nie odróżni od oryginału. Zaczęliśmy również układanie drewnianych ścian wagonu - jako pierwsze zamocowane zostały ściany najkrótsze, czyli czołowe. Po nadaniu im lekko połyskującego, oliwkowozielonego lakieru wręcz nie możemy doczekać się kolejnych deseczek na sąsiednich ścianach... A że praca w wakacje idzie szybciej i nieporównanie przyjemniej, mamy nadzieję już wkrótce dokręcać ostatnią śrubę klamrową.
Warto odnotować, że Warsztaty Edukacji Technicznej to nie tylko zajęcia na terenie Parowozowni. 18 maja, wspólnie z podopiecznymi ze skierniewickich Warsztatów Terapii Zajęciowej odwiedziliśmy "kolegów po fachu" z zaprzyjaźnionej kolei wąskotorowej w Rogowie. Wycieczka obfitowała w moc atrakcji, z których największą był oczywiście przejazd wąskim torem do Głuchowa i z powrotem. Podziwiając liczne zabytki wzdłuż trasy kolejki, słuchaliśmy z zaciekawieniem opowieści przewodnika o historii ostatniej czynnej "wąskotorówki" na Ziemi Łódzkiej. W drodze powrotnej posililiśmy się kiełbaskami upieczonymi nad ogniskiem, jednak dalsze plany wycieczkowe zmącił nam ulewny deszcz. Powstały w ten sposób niedosyt mobilizuje nas do ponownego odwiedzenia Rogowa i dokładniejszego obejrzenia zgromadzonej tam kolekcji oraz poznania stosowanych technik renowacji taboru.
Postępują również prace przy wagonie - lakierowana jest rama podwozia oraz słupki pudła. Warstwa oliwkowego lakieru próbnie nałożona na deski poszycia daje już przedsmak niezwykłej urody Steinfurta, odkrywanej z każdym weekendem coraz wyraźniej.
Spoglądając przez okno na majestatycznego Ty51-1 i zgrabną Ol49-4 wiedzieliśmy jednak dobrze, że podsumowujące wykład pytanie "Czy warto było się tak męczyć?" mogło być wyłącznie czysto retoryczne. ;-)
Danielowi bardzo dziękujemy za dyskusję oraz materiały szkoleniowe - na następny wykład (uwaga - poprowadzi go osobiście Nasz Koordynator!) zapraszamy 7 czerwca.
Z końcem kwietnia wykonaliśmy ostatnie, drobne poprawki ślusarskie szkieletu wagonu - chociaż to zadanie wydawało być warte co najwyżej przedpołudnia, ilość wykrytych "niedoskonałości" powierzchni stalowych przekroczyła nasze wcześniejsze spostrzeżenia. Całe szczęście, że dopisała frekwencja (na chwilę zabrakło nawet gniazdek dla elektronarzędzi!) i zaplanowane prace udało się zakończyć przed zmierzchem. Oszlifowane, świeże powierzchnie metalu zabezpieczano na bieżąco farbą antykorozyjną, dzieki czemu szkielet jest już gotowy do malowania i lakierowania. Przymierzono, a nastepnie przycięto także pierwsze deski poszycia wagonu, od których zaczniemy układanie ścian i podłogi.
Wszystkim uczestnikom sobotnich Warsztatów dziękujemy za wspólnie spędzony czas!
W dniach 10-15 kwietnia wyraźnie posunęły się do przodu prace ślusarskie. Dzięki zaangażowaniu naszych Ekspertów (którzy na prace w Parowozowni poświęcili czas nie tylko w weekend, ale także swoje urlopy w środku tygodnia), dokonano skrupulatnych pomiarów szkieletu, a wyniki zweryfikowano wg dokumentacji. Usunięto wszelkie nieoryginalne, zbędne elementy, w które szkielet "obrastał" w trakcie lat eksploatacji. Detale pospawano, oszlifowano, do zgodności z rysunkami technicznymi doprowadzono również położenie i rozmiar otworów pod śruby mocujące okna. Uczestnictwo w pracach ślusarskich, typowych dla dawnego warsztatu kolejowego było nie lada atrakcją dla "Warsztatowej Młodzieży" - w hali Parowozowni znów było czuć ducha pospiesznej, acz precyzyjnej pracy, obudzonego wonią rozgrzanego metalu i dzwonieniem młotów...
Przy okazji, potwierdzono wcześniejsze hipotezy historyczne - zachowane detale świadczą, że odbudowywany fakultativwagen z całą pewnością służył niegdyś jako wagon pasażerski. Przede wszystkim, potwierdzono istnienie instalacji oświetlenia gazowego. Zachowały się bowiem wsporniki zbiornika gazu oraz ślady na ostoi po mocowaniu zaworu regulacyjnego. W zakamarkach drewnianych elementów dachu (osłoniętych podczas piaskowania konstrukcji) odnaleziono "pasażerską" kolorystykę malowania wnętrza. Stwierdzono też istnienie otwieranych od wewnątrz, charakterystycznych zamków drzwi suwanych. Cechy te jednoznacznie dowodzą słuszności zaproponowanego kilka tygodni wcześniej przez eksperta, Krzysztofa Koja, pasażerskiego oznaczenia wagonu.
Jednocześnie, otwarty został front dla znacznie prostszych robót - czeka nas nałożenie drugiej warstwy zabezpieczenia antykorozyjnego na szkielet, pokostowanie i dopasowywanie desek poszycia oraz elementów ławek. Dużymi krokami zbliża się też układanie podłogi - pierwszy, efektowny (bo szybko widoczny) etap ponownego montażu drewnianego pudła wagonu. Ponieważ prace te są prawdopodobnie najłatwiejsze w trakcie całych Warsztatów, jest to chyba najlepsza okazja do aktywnego włączenia się w odbudowę wagonu - miejmy nadzieję, że pogoda będzie sprzyjać pracom na zewnątrz. Wszystkich zainteresowanych - ZAPRASZAMY na kolejne spotkania!
|
Poszukiwanie nowej tożsamości Steinfurta. Odbudowa pojazdu wiąże się nierozerwalnie z nadaniem mu właściwej, prawidłowo osadzonej w realiach historycznych numeracji i oznaczeń. Jest to stosunkowo proste w sytuacji, gdy na pojeździe są zachowane jakieś oznaczenia historyczne. Niestety, w naszym przypadku jest to rzecz utrudniona, bowiem nie zachowało się nic. Oszalowanie ścian (na którym niewątpliwie był numer) zostało wymienione, nie znaleźliśmy także niczego na ostoi - widać, że pojazd podczas poprzednich napraw był oczyszczony bardzo starannie. Dla konstrukcji to dobrze, lecz dla poszukiwacza danych - niestety nie... Pojazd nie posiadał także żadnych cech nabitych na ostoi w sposób trwały. Nie wiemy więc w stu procentach, czy jest to pojazd pracujący przed II wojną światową na PKP, DRG, czy w innym zarządzie kolejowym. Z konieczności więc przyjęliśmy założenie, że pojazd nie będzie oznaczony swoim prawdziwym dawnym numerem, musi natomiast nosić znaki jak najbardziej zbliżone dla realiów wybranej epoki historycznej. Podjęliśmy decyzję generalną, że oznakowanie i kolorystykę wagonu osadzamy w realiach Polskich Kolei Państwowych z przedziału 1918-1939 (tzw. PKP-a). Dalej, uszczegóławiając, zdecydowaliśmy się na zawężenie realiów historycznych do okresu "tuż po" ostatecznej stabilizacji oznaczeń taboru PKP, czyli do drugiej połowy lat dwudziestych; ostatecznie wybraliśmy okres około 1927-28 roku. Chcieliśmy w ten sposób pokazać, że proces tworzenia się parku taborowego PKP był żmudny i długotrwały. Dla tak sformułowanych kryteriów odpowiednie badania historyczne przeprowadził jeden z najlepszych w naszym kraju ekspertów wagonowych - kol. Krzysztof Koj. Poszukując właściwego oznaczenia, w pierwszym rzędzie kierował się pruskim pochodzeniem pojazdu, jego datą powstania (1889) i wytwórcą (firma L. Steinfurt), a także rozstawem osi - w naszej wersji wynoszącym 4500 mm. Dodatkowymi kryteriami wyboru było też wyposażenie pojazdu - system oświetlenia i ogrzewania oraz posiadany układ hamulca Westinghouse'a. Nasz ekspert, spośród szeregu przedwojennych PKP-owskich fakultativów, odrzucając oczywiście pojazdy inne niż pruskie (a więc saskie, czy bawarskie) wytypował początkowo dwa egzemplarze: jeden służący w DKP Wilno i jeden pracujący w Dyrekcji Katowickiej. Ostatecznie, ze względu na to, że chcieliśmy pokazać pojazd z wyposażeniem klasy 4, odrzuciliśmy wagon wileński (w Dyrekcji Wileńskiej czwartej klasy nie używano) i wytypowaliśmy tylko jeden - jednostkę z DKP Katowice. Nasz pojazd otrzyma więc oznaczenie rzeczywiście istniejącego wagonu w Dyrekcji Kolei Państwowych w Katowicach: nr 25368 serii Di. Był to dawny wagon KPEV z KED (Królewskiej Dyrekcji Kolei) Kattowitz nr 4615 Kattowitz serii Ncl; wyprodukowany w firmie L.Steinfurt w roku 1889, jeżdżący w roku 1928 z hamulcem powietrznym systemu Westinghouse'a, posiadający wtedy oświetlenie gazowe i ogrzewanie suche - piecowe. Jedynym widocznym odstępstwem od tego będzie w naszym wagonie - oby przejściowy - brak odtworzonego układu oświetlenia gazowego i zastąpienie go oświetleniem świecowym. P.M. |
Serdecznie dziękujemy Pawłowi za interesujące spotkanie, przekazaną wiedzę i materiały szkoleniowe! Kolejny wykład zgodnie z planem - już 10 maja.
W przededniu Świąt Wielkiej Nocy do Parowozowni dotarły elementy, z których zostaną złożone ławeczki w standardzie IV klasy. Warto zauważyć, że ławki wzorowane są na oryginalnych rysunkach technicznych z XIX wieku, a ich projekt wykonawczy opracowali z najdrobniejszymi szczegółami koledzy z PSMK. W pracowni stolarskiej wykonano profesjonalnie czopowania łączeń elementów o największym znaczeniu dla stabilności i spójności konstrukcji, w rezultacie czego otrzymaliśmy 3 główne części: siedzisko, ramki nóżek i oparcie. Części te poskładamy w całość dopiero po ułożeniu podłogi wagonu, uwzględniając ewentualne jej nierówności. Wcześniej jednak konieczne jest kilkukrotne impregnowanie drewna, na co poświęcić trzeba będzie pierwsze weekendy kwietnia. Ponieważ - jak widać na poniższym zdjęciu - materiału jest sporo, chętnych do pomocy jak zwykle gorąco zapraszamy!
Mamy nadzieję, że z pierwszymi znakami wiosny prace przy stolarce wagonu ruszą w Parowozowni... a jakżeby inaczej: pełną parą!
Weekend 14-16 marca w Parowozowni okazał się okresem wzmożonych wysiłków przy Steinfurcie. Już od piątku trwało impregnowanie desek przeznaczonych na poszycie wagonu - nieocenioną pomoc okazali nam członkowie skierniewickich Warsztatów Terapii Zajęciowej, którzy samodzielnie położyli pierwszą warstwę preparatu zabezpieczającego na większości desek. Dziękując za udział w Warsztatach zapraszamy na kolejne prace - mamy nadzieję, że równie owocnie przy wagonie spotkamy się jeszcze niejeden raz!
Tymczasem, w sobotę i niedzielę kontynuowano prace ślusarskie, skupione wokół rewizji układu hamulcowego - wykonano praco- i czasochłonny przegląd cylindra, zamontowano brakujące cięgła, rozpoczęto również kompletowanie i dorabianie drobnych elementów układu (wsuwek, zapinek, nakrętek itp.). Niedzielne prace trwałyby zapewne znacznie dłużej, gdyby nie zaplanowany na ten wieczór transport parowozu Ty51-1, który wymagał dyspozycyjności Kolegów z PSMK.
Trwają zaawansowane prace ślusarskie i stolarskie - te drugie z konieczności wykonywane są w wyspecjalizowanym zakładzie.
Ostatnie dwa weekendy w Parowozowni poświęcone zostały naprawie układu hamulcowego - wykonano rewizję zaworu rozdzielającego i odluźniacza, dorabiana jest też brakująca para cięgieł. Mimo, że dla większości oglądających eksponat cięgła hamulcowe nie będą elementem godnym głębszego zainteresowania, ich wyglądu również nie można było zbagatelizować - po długich poszukiwaniach odpowiedniego materiału wybrano pręty "wyglądające na co najmniej 90 lat"; ich faktura będzie doskonale pasować do reszty elementów pomocniczych podwozia.
Tymczasem, w stolarni w podwarszawskich Falentach ruszyły prace nad ławeczkami, które zamontujemy wewnątrz wagonu. Każdy detal przyszłych siedzisk wykonywany jest z największą dbałością o jakość - czego jednym z dowodów jest poniższe zdjęcie z 7 marca.
Kolejna sobota (9 lutego) została poświęcona montowaniu zderzaków. Sukces nie byłby możliwy bez eksperta z PSMK, Rysia Wiśniewskiego, który posługując się palnikiem rozpoczął również prace ślusarskie przygotowujące ściany czołowe do osadzenia drzwi. Przy okazji wyprostowane zostały niektóre fragmenty blach, zniekształcone w trakcie długiej eksploatacji pojazdu na szlakach pruskich, rosyjskich i polskich...
Z początkiem lutego nabierają tempa prace ślusarskie przy szkielecie wagonu - w pierwszej kolejności montowane są zderzaki typu koszowego, wyglądem bardzo zbliżone do zderzaków oryginalnych, z którymi pojazd opuścił zakłady L.Steinfurta niemal 120 lat temu. Operacja ta wymaga wytrasowania i powiększenia niektórych otworów pod śruby montażowe w czołownicach, ponieważ stosowane poprzednio zastępcze zderzaki tulejowe posiadały nieco inny rozmiar tarczy. Na zdjęciu z soboty, 2 lutego: wieczorne prace przy montażu zderzaków - półfinisz obserwowany z perspektywy obrotnicy.
Poznając historię odbudowywanego wagonu, poznajmy również historię zawodów, które niegdyś tworzyły kolej. Jednym z nich jest kowalstwo - profesja o ogromnym znaczeniu dla sprawnego funkcjonowania każdego dawnego warsztatu kolejowego, obecnie coraz rzadziej spotykana w Polsce. Drobne elementy kute zdobią wiele eksponatów skierniewickiego muzeum, odnaleźć je można również na poszyciu Steinfurta. W sobotę, 12 stycznia mieliśmy okazję zobaczyć, w jaki sposób powstawały okucia drzwi, klamki, wieszaki itp. galanteria metalowa w czasach, gdy jakość wykonania detalu zależała wyłącznie od umiejętności manualnych człowieka, a nie od ustawień maszyny.
Na zaproszenie pana Edwarda Buczka - artysty-kowala z Bolimowa (www.kowal.bolimow.net) - odwiedziliśmy prawdziwą kuźnię, gdzie wsłuchując się w melodię młota uderzającego o kowadło poznaliśmy tę magiczną, odchodzącą w zapomnienie technologię obróbki metalu. Do uczestnictwa w tej niezwykle interesującej lekcji zaprosiliśmy przyjaciół ze skierniewickich Warsztatów Terapii Zajęciowej; każdy z nas mógł osobiście sprawdzić swoje umiejętności i własnoręcznie pomóc w wykuwaniu drobnych elementów. Opowieści kowala, roztaczane w kuźni przepełnionej zapachem rozpalonej kotliny sprawiły, że pokazy były dla nas nie lada atrakcją, trwającą zdecydowanie zbyt krótko...
Panu Edwardowi serdecznie dziękujemy za wspólnie spędzony czas i życzymy kolejnych sukcesów na Ogólnopolskich Targach Sztuki Kowalskiej w Wojciechowie!
Warto podkreślić, iż całe spotkanie przeprowadzone zostało w niezwykle interesującej, interaktywnej formie - za przekazaną wiedzę, materiały dydaktyczne oraz koleżeńską atmosferę wykładu serdecznie dziękujemy Pawłowi!
24 listopada, tj. w przededniu Święta Kolejarza, wstawiliśmy wagon do hali wachlarzowej. Przy tej okazji z sezonem 2007 pożegnała się również nasza "fifka" - poczciwa Ls40, dla której były to prawdopodobnie ostatnie manewry w tym roku...
Nadchodząca zima wcale nie oznacza, że zawieszamy działalność W.E.T. - długie wieczory wykorzystamy do zgłębiania zagadnień teoretycznych. Pierwszy z wykładów poświęcony zostanie jednemu z ważniejszych układów stosowanych w pojazdach kolejowych: układowi maźniczemu. Wszystkich chętnych zapraszamy na spotkanie otwarte 1 grudnia o godz. 11.00.
Wprawdzie pogoda 17 listopada nie zachęcała nas do wyjścia z domów, jednak wierni sobotniej tradycji znów spotkaliśmy się przy naszym "Steinfurcie". Tym razem założyliśmy wszystkie resory, co jak się okazało - wcale nie było pracą łatwą. Wagon trzeba było podnieść lewarem stosunkowo wysoko, a następnie bardzo precyzyjnie osadzić resor na maźnicy i przewlec bolce przez wieszaki. Zadanie brzmi banalnie, dopóki nie pomyśli się o "niewygodnym" środku ciężkości i o samym ciężarze pojedynczego resora - a jak wiadomo, jest ich cztery ;) Dzięki fachowej pomocy i nadzorze starszych kolegów cała operacja przebiegła bez najmniejszych problemów. Wkrótce wagon zostanie wstawiony do hali wachlarzowej, gdzie kontynuowane będą prace ślusarskie.
27 października odbyło się kolejne spotkanie robocze - tym razem w całości poświęciliśmy je rewizji wszystkich czterech resorów wagonu. Specjalne ostrze, opracowane przez naszego nieocenionego Rysia, umożliwiło nasmarowanie szczelin pomiędzy piórami resorów - dzięki temu wagon powinien łagodniej pokonywać nierówności toru, mniejsze też jest ryzyko peknięcia któregoś z piór. W tym samym czasie drobiazgowo czyszczone były wieszaki resorów. Licznie przybyli uczestnicy Warsztatów oddawali się tym przyjemnościom do późnych godzin wieczornych i kto wie, jak długo jeszcze trwałoby to spotkanie, gdyby nie egipskie ciemności, które niepostrzeżenie spowiły halę wachlarzową... ;))
Mimo niesprzyjających warunków pogodowych (5 stopni, na szczęście ciągle jeszcze powyżej zera), 20 października udało nam się przeprowadzić rewizję maźnic naszego wagonu. Zaczęliśmy od przygotowania merytorycznego, za co dziękujemy kol. Pawłowi Mierosławskiemu i Rysiowi Wiśniewskiemu.
W części teoretycznej spotkania dowiedzieliśmy się chyba wszystkiego o maźnicach, poczynając od najstarszych, pruskich i austriackich maźnic dwudzielnych, poprzez późniejsze - takie jakie ma nasz wagon (tj. Pa2), po współczesne maźnice na łożyskach tocznych. Po szkoleniu opuściliśmy ciepłe pomieszczenia budynku dyspozytora i udaliśmy się "w teren" na część praktyczną. Dzięki pomocy bardziej doświadczonych kolegów z PSMK, rewizja maźnic przebiegła nadzwyczaj szybko i sprawnie. Wagon jest już gotowy do wtoczenia na zimę pod dach hali wachlarzowej - bez ryzyka zniszczenia łożysk ślizgowych. My natomiast jesteśmy gotowi do kolejnych spotkań teoretycznych, poświęconych czekającym nas wkrótce zadaniom - w tym obróbce drewna.
Wczesnym rankiem w sobotę, 13 października, Steinfurt powrócił do Parowozowni z piaskowania w "Rawent-Stalu". Jakże wielkie było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że zamówiona przez "Rawent" laweta samochodowa pochodzi z... zamojskiej firmy "Panas Transport" - Sponsora sprowadzenia do Skierniewic lokomotywy Ls60-143 (sierpień 2006r). W ten sposób, w historię wagonu po raz kolejny wpisała się formuła "świat jest na prawdę mały". W rozładunku cennego transportu uczestniczył zaprzyjaźniony z nami pan Janek Skowroński ("TRAWERS"), który w ciągu kilkunastu minut ustawił wagon na torach Parowozowni. Obydwu firmom serdecznie dziękujemy za sprawne i błyskawiczne przeprowadzenie akcji logistycznej!
W trakcie piaskowania wyszło na jaw, że przed rozpoczęciem montażu poszycia wagonu konieczne są drobne poprawki ślusarskie. Spawanie, prostowanie i uzupełnianie elementów stalowych musimy pozostawić bardziej doświadczonym kolegom z PSMK - ich podpatrywanie będzie dla nas kolejną lekcją w ramach Warsztatów.
Po około miesiącu prób udało sie dokonać "niemożliwego" - zgrać w jednym czasie "Rawent-Stal", dźwig oraz lawetę. 3 października, krótko po godz. 17 w Parowozowni zjawił się dźwig drogowy z PKRE, a w ślad za nim - ku naszemu zaskoczeniu: dostawczy "Lublin". Jak się okazało, przywiózł zawiesia i pomocników operatora dźwigu. Dźwig rozkładał podpory, a już w bramie pojawiła się magiczna ciężarówka z "Mirbudu" - ze znanym z wcześniejszych transportów Ls60-336 i 409D-01, sympatycznym kierowcą. Wagon został sprawnie podwieszony, a przed zgnieceniem linami chroniły go uprzednio przygotowane, drewniane rozpory. Potem zostało już tylko umieszczenie wagonu na lawecie, przymocowanie go i odjazd do "Rawentu". W zakładzie przeżyliśmy "chwilę grozy": wjedzie laweta z wagonem do hali - czy nie...? Na szczęście, cały zestaw zmieścił się w bramie, chwilę potem został zdjęty przy pomocy pasów podwieszonych do suwnicy i ustawiony w miejscu, w którym zostanie gruntownie oczyszczony z rdzy, a następnie pomalowany farbą antykorozyjną.
8 września wagon został wystawiony przed halę wachlarzową i przygotowany do transportu do pobliskiego zakładu RAWENT STAL, w którym zostanie profesjonalnie oczyszczony z rdzy i zabezpieczony pierwszą warstwą farby antykorozyjnej. Dzięki wytężonej pracy operatorów podnośników hydraulicznych ;) wywiązano zestawy kołowe - usunięto resory i wieszaki. Między osie wagonu a ramę wsadzono klocki dystansowe i zabezpieczono je przed wypadnięciem przy pomocy drutu. Dzięki temu, wagon zostanie przetransportowany "na Rawent" w całości, lecz przed oczyszczaniem z rdzy zestawy kołowe zostaną oddzielone od szkieletu, a delikatne elementy łożysk ślizgowych osłonięte przed piaskiem.
18 sierpnia zakończyliśmy pierwszy etap odbudowy "Steinfurta" - licznie przybyła brygada zdjęła ostatnie deski poszycia ścian i drzwi, rozebrała podłogę i schodki wagonu. Odkręcone zostały również nieoryginalne, "nowoczesne" zderzaki, założone podczas jednej z wcześniejszych modernizacji wagonu - zastąpimy je zderzakami trzonowymi, podobnymi do tych, w które wyposażono wagon fabrycznie w 1889r. Pozostaje demontaż dachu, wywiązanie zestawów kołowych i... rozpoczynamy równolegle dwa kolejne etapy: piaskowanie ramy i szkieletu oraz ich zabezpieczanie antykorozyjne.
W sobotę, 4 sierpnia kontynuowano prace przy odkrywaniu szkieletu wagonu. Wygląda na to, że zakończenie pierwszego etapu Warsztatów jest już bardzo blisko: do demontażu pozostały ostatnie deski na ścianie i podłodze "Steinfurta". Ich zdjęcie i zabezpieczenie to kwestia jednego, najwyżej dwóch spotkań roboczych. Jak zwykle - gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do pomocy!
W dwie kolejne soboty (tj. 7 i 14 lipca) odbyły się spotkania robocze, w efekcie których Steinfurt został pozbawiony drewnianego poszycia na trzech ścianach. Przy okazji odkryliśmy fragment interesującej przeszłości wagonu - pojazd był już raz poddany gruntownej odbudowie (prawdopodobnie w latach 30-tych lub 40-tych XXw.) - jest to więc znakomity dowód na słuszność powiedzenia "historia lubi się powtarzać" ;)
Do demontażu pozostało jeszcze poszycie ostatniej ściany i podłoga wagonu. Wszystkich zainteresowanych "ćwiczeniem nadgarstków" ;-) podczas odkręcania niespotykanych już nigdzie śrub klamrowych - serdecznie zapraszamy w sobotę 21 lipca. Startujemy jak zwykle o godz. 11.00.
W niedzielę, 1 lipca odbyło się inauguracyjne spotkanie
Warsztatów Edukacji Technicznej "PAROWOZOWNIA". Niezwykle miło było nam
gościć grupę mieszkańców Skierniewic i Łodzi oraz przedstawiciela prasy,
zainteresowanych pozostałościami dawnej kolei, zgromadzonymi w
skierniewickiej Parowozowni.
Na wstępie zapoznaliśmy naszych gości z historią obiektu i rolą
P.S.M.K. w ochronie zabytków techniki. W trakcie wycieczki po hali
wachlarzowej na dłuższą chwilę zatrzymaliśmy się przy... a jakżeby
inaczej: "Steinfurcie"! Stasiek (Koordynator Projektu) z pomostu wagonu
przybliżył cele Warsztatów i omówił główne etapy odbudowy pojazdu.
Spotkanie zakończyliśmy w "ascetycznym" wnętrzu przedziału IV klasy
"Wittfelda" - siedząc na twardych, drewnianych ławkach (takich samych,
jakie zamontujemy w "Steinfurcie") omówiliśmy plan działania na
najbliższe spotkania.
Wszystkim gościom serdecznie dziękujemy za wspólnie spędzony czas - do
zobaczenia wkrótce przy demontażu poszycia "Steinfurta"!
Wszelkie prawa zastrzeżone. (c) 2007 Polskie Stowarzyszenie Miłośników Kolei.