Poszukiwanie nowej tożsamości Steinfurta

Odbudowa pojazdu wiąże się nierozerwalnie z nadaniem mu właściwej, prawidłowo osadzonej w realiach historycznych numeracji i oznaczeń. Jest to stosunkowo proste w sytuacji, gdy na pojeździe są zachowane jakieś oznaczenia historyczne. Niestety, w naszym przypadku jest to rzecz utrudniona, bowiem nie zachowało się nic. Oszalowanie ścian (na którym niewątpliwie był numer) zostało wymienione, nie znaleźliśmy także niczego na ostoi – widać, że pojazd podczas poprzednich napraw był oczyszczony bardzo starannie. Dla konstrukcji to dobrze, lecz dla poszukiwacza danych – niestety nie… Pojazd nie posiadał także żadnych cech nabitych na ostoi w sposób trwały. Nie wiemy więc w stu procentach, czy jest to pojazd pracujący przed II wojną światową na PKP, DRG, czy w innym zarządzie kolejowym. Z konieczności więc przyjęliśmy założenie, że pojazd nie będzie oznaczony swoim prawdziwym dawnym numerem, musi natomiast nosić znaki jak najbardziej zbliżone dla realiów wybranej epoki historycznej.

Podjęliśmy decyzję generalną, że oznakowanie i kolorystykę wagonu osadzamy w realiach Polskich Kolei Państwowych z przedziału 1918-1939 (tzw. PKP-a). Dalej, uszczegóławiając, zdecydowaliśmy się na zawężenie realiów historycznych do okresu „tuż po” ostatecznej stabilizacji oznaczeń taboru PKP, czyli do drugiej połowy lat dwudziestych; ostatecznie wybraliśmy okres około 1927-28 roku. Chcieliśmy w ten sposób pokazać, że proces tworzenia się parku taborowego PKP był żmudny i długotrwały.

Dla tak sformułowanych kryteriów odpowiednie badania historyczne przeprowadził jeden z najlepszych w naszym kraju ekspertów wagonowych – kol. Krzysztof Koj. Poszukując właściwego oznaczenia, w pierwszym rzędzie kierował się pruskim pochodzeniem pojazdu, jego datą powstania (1889) i wytwórcą (firma L. Steinfurt), a także rozstawem osi – w naszej wersji wynoszącym 4500 mm. Dodatkowymi kryteriami wyboru było też wyposażenie pojazdu – system oświetlenia i ogrzewania oraz posiadany układ hamulca Westinghouse’a. Nasz ekspert, spośród szeregu przedwojennych PKP-owskich fakultativów, odrzucając oczywiście pojazdy inne niż pruskie (a więc saskie, czy bawarskie) wytypował początkowo dwa egzemplarze: jeden służący w DKP Wilno i jeden pracujący w Dyrekcji Katowickiej. Ostatecznie, ze względu na to, że chcieliśmy pokazać pojazd z wyposażeniem klasy 4, odrzuciliśmy wagon wileński (w Dyrekcji Wileńskiej czwartej klasy nie używano) i wytypowaliśmy tylko jeden – jednostkę z DKP Katowice.

Nasz pojazd otrzyma więc oznaczenie rzeczywiście istniejącego wagonu w Dyrekcji Kolei Państwowych w Katowicach: nr 25368 serii Di. Był to dawny wagon KPEV z KED (Królewskiej Dyrekcji Kolei) Kattowitz nr 4615 Kattowitz serii Ncl; wyprodukowany w firmie L.Steinfurt w roku 1889, jeżdżący w roku 1928 z hamulcem powietrznym systemu Westinghouse’a, posiadający wtedy oświetlenie gazowe i ogrzewanie suche – piecowe. Jedynym widocznym odstępstwem od tego będzie w naszym wagonie – oby przejściowy – brak odtworzonego układu oświetlenia gazowego i zastąpienie go oświetleniem świecowym.

Wszystkich zainteresowanych uczestnictwem w dalszej części Warsztatów Edukacji Technicznej „PAROWOZOWNIA” – SERDECZNIE ZAPRASZAMY na kolejne spotkania!


Ty51-1

Przyjazd Ty51-1

17 marca, po kilkudniowej podróży, z Karsznic do Parowozowni dotarł Ty51-1. Parowóz otrzymał dopuszczenie do 50 km/h na szlaku, przewóz odbywał się rozkładowymi pociągami PKP Cargo, a cała trasa pokonana została bez najmniejszego problemu technicznego. Do drogi maszynę przygotowywała ekipa PSMK, chociaż nie obywało się bez pomocy z zewnątrz (dziękujemy!).

Warto zauważyć, że nasz nowy nabytek należy do najpopularniejszej w latach 1960. serii parowozów stacjonujących w skierniewickiej szopie. W szczytowym okresie było tu blisko 50 maszyn tej serii (z 232 wyprodukowanych). Starsi skierniewiccy maszyniści pamiętają je bardzo dobrze. Te bardzo silne lokomotywy rozwijały prędkość 80 km/h ale miały moc 2160 KM – tylko amerykańskie Ty246 dysponowały większą mocą. Seria Ty51 ze skierniewickiej parowozowni obsługiwała ciężkie składy tranzytowe między Małaszewiczami i Kutnem (kierowane linią S-Ł przez Łuków, Górę Kalwarię i Skierniewice).