O ubiegłorocznej rozbudowie ekspozycji urządzeń kolejowej łączności – odcinek 6

W ostatnie dwa następujące po sobie weekendy sierpnia 2016, mówiąc cytatem filmowym „nadejszła wielkopomna chwila” związana z właściwym przemieszczaniem KATS na docelowe miejsce ekspozycji. W ciągu czterech dni przenieśliśmy wszystko. Na pierwszy ogień poszły dwa stojaki zamontowane u samego wejścia dotychczasowego pomieszczenia centrali, zawierające magnetony i maszynki sygnałowe. Chcieliśmy sobie bowiem udrożnić przejście, które w ciasnocie starego pomieszczenia centrali było na wagę złota. Tak się jednocześnie dobrze złożyło,  że jeden z tych stojaków miał trafić (i trafił) jako pierwszy, na ostatnią ramę rzędową, którą z uwagi na możliwość przejścia przez puste miejsca ram środkowej i pierwszej od wejścia, chcieliśmy wyposażyć na początku. Stąd więc – ustawiając ramę skrajną od końca – początkowo zabieraliśmy stojaki z różnych miejsc, jeden – „grupowców” z centrali, resztę – z magazynu (bo do tej pory znaczna część urządzeń nie była wyeksponowana z braku miejsca). Później przyszedł czas na stojaki z lewej ramy rzędowej w starym pomieszczeniu, w kolejności trzeci i piąty. Tu trzeba było metodą gry w bierki zacząć wybierać stojaki od początku. Przez to zaczęły się wypełniać skrajne odcinki pozostałych „nowych” ram rzędowych.

mdsc_1517 mdsc_1519 mdsc_1564
Przenoszone stojaki staraliśmy się jak najbardziej ulżyć, zdejmując na czas przenoszenia wszystko to, co nie było okablowane. Nie zawsze było to możliwe. Stojak – przykładowo – wybieraków kierunkowych jest nierozbieralny, przez co do ruchów z nim potrzeba było aż pięciu chłopa. Ten stojak trafił na sam początek ramy pierwszej od drzwi, więc z noszeniem było jako-tako. Nieco trudniejsza okazała się operacja przeniesienia stojaka przedostatniego na „starej” lewej ramie, z translacjami awiza. Nie dość, że jest on tak samo nierozbieralny, to jeszcze musiał trafić na ostatnią od wejścia „nową” ramę.. A to wymagało przenosin, co prawda tylko o niecałe półtora metra dalej, za to z „biegiem przez płotki” z dwu ram rzędowych stojących na drodze. Na koniec przyszedł czas na wypełnienie pierwszej ramy. Stojak wybieraków wstępnych pierwszej setki abonentów przeniesiono po całkowitej rozbiórce, korzystając z braku okablowania. Stojak drugiej setki był trudniejszy, bowiem można było odjąć tylko pięć półek poniżej sygnałów, przez co cały ciężar stojaka przy ustawianiu trzeba było mieć nad głową, zaś u dołu brak było dobrego miejsca do uchwycenia. Ustawienie tego stojaka, właśnie dlatego i pomimo stosunkowo znośnego ciężaru, okazało się najtrudniejsze. Przenosiny stojaków wybieraków liniowych i grupowych, z racji możliwości prostego zdjęcia całości oprzyrządowania były już zadaniem trywialnym.

mdsc_1554 mdsc_1567
Jednak to nie noszenie okazało się męczące. Najbardziej dającą się we znaki operacją było ręczne (choć elektryczne…) wiercenie otworów w grubych kątownikach pod śruby M10 mocujące stojaki. Wysokie obroty tępiły wiertła ekspresowo, toteż wiertarki ustawialiśmy na niskie prędkości i wykonywaliśmy zabieg mocno dociskając narzędzie do materiału. Pół biedy robić to u dołu, siedząc na podłodze. Wyższy poziom mordęgi objawia się z poziomem posadowienia otworów. Siedzieć na drabinie i wiercić – łatwo nie jest. W końcu wzięliśmy się na sposób i wierciliśmy etapowo – wiertłami, kolejno trzech różnych średnic. Wiercąc, na bieżąco odkurzaczem odciągano wióry aby nie powbijać ich w nową podłogę. W toku pracy staraliśmy się od razu montować na powrót zdjęte elementy wyposażenia, tak aby ich nie pomieszać i nie pozapominać kolejności ich rozmieszczenia na każdym ze stojaków. I tak dotychczasowe pomieszczenie łącznościowej ekspozycji pustoszało coraz bardziej, a nowe nabierało stopniowo „artystycznego wyrazu”.

mdsc_1550 mdsc_1555 mdsc_1605

Na górę strony