KATS w Parowozowni? A czemu?

m-siemens-abonencki-1939 Gdy kilkanaście lat temu „karząca ręka modernizacji” zabrała się za likwidację dawnego systemu kolejowej telekomunikacji, można było sądzić, że w tej dziedzinie, poszczególne zabytki znajdą swą ochronę i drugie, już muzealne życie. Duża ilość miejsc na mapie Polski poświęconych kolejowym starociom dawała bowiem nadzieję, że podobnie jak parowozy i wagony, również i tak wpisane w kolejowy krajobraz urządzenia dawnej PKP-owskiej łączności zostaną zachowane dla przyszłych pokoleń. Czas te oczekiwania zweryfikował. Okazała się smutna prawda, że wśród wielości osób zainteresowanych, tylko w jednym miejscu – w Skierniewicach – zebrano jakąkolwiek pełniejszą kolekcję dawnej kolejowej łączności. Poza nami, w kraju tylko w wolsztyńskiej Parowozowni, pokuszono się o zachowanie i wyeksponowanie choć wybranych elementów tak popularnego przez ponad półwiecze kolejowego systemu telefonii Siemensa. „Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły” – proroczo napisał znany wszystkim Lokator sąsiadującego ze skierniewicką stacją pałacu biskupiego…

mdsc_1604

A przecież, z centralami automatycznymi Siemensa było tak, jak z parowozami Ty2/42/43. Pozostałe po okupancie, ale nie najgorsze i stosunkowo liczne – stały się na wiele lat stałym elementem kolejowej codzienności. Podobnie jak wojenne „teigreki” – centrale systemu Siemensa produkowano i zakupywano już po zakończeniu wojny, przede wszystkim w ówczesnej Czechosłowacji (zakłady Tesla w Kolinie jeszcze w latach trzydziestych i czterdziestych uzyskały licencje na wyroby firmy Siemens & Halske, długo po 1945 roku kontynuując produkcję tych licencyjnych, choć dość starych rozwiązań). Z czasem, w rozwój tego systemu telekomunikacji wpasował się przemysł krajowy, początkowo produkując niektóre specjalistyczne podzespoły, których nie przewidziano w podstawowej, importowanej wersji. Po upływie dwóch dekad, udział polskich fabryk, dotychczas ograniczony (w Polsce produkowano centrale biegowe oparte na wybierakach 32A, nie współpracujące w prosty sposób z systemem opracowanym u Siemensa) stał się dla kolejowej sieci bardziej znaczący. Z końcem lat sześćdziesiątych na bazie udanej, polskiej konstrukcji wybieraków krzyżowych, opracowano na zamówienie PKP sporą ilość przystosowanych do współpracy z „Siemensami”, nowoczesnych wtedy (i nie wymagających takiej obsługi monterskiej, jak „Siemensy”) central końcowych typu CK-20 i CK-60. To one ostatecznie zakończyły automatyzację kolejowej sieci telefonicznej, odsyłając do lamusa łącznice o obsłudze ręcznej istniejące nawet w ważnych, ale posiadających niewielką ilość numerów telefonicznych, węzłach. Pojawienie się w kraju licencyjnego rozwiązania Pentaconty zaowocowało również dostosowaniem tego systemu do potrzeb kolejowych.

mdsc_1603 Teraz, po upływie dekady od ostatecznego wprowadzenia central elektronicznych i likwidacji urządzeń elektromechanicznych okazało się, że nie tylko na PKP, ale w zasadzie w ogóle w kraju nie zadbano o ochronę dziedzictwa krajowego przemysłu teletechnicznego. Szeroko pojęta telekomunikacja, nie zainteresowała się zachowaniem żadnej starej centrali typu miejskiego. Podobnie stało się na sieciach resortowych (w tym kolejowej), a już zupełnie przepadły urządzenia tak niegdyś popularnych central abonenckich (tzw „wewnętrznych”). Dziś zatem ze świecą  można szukać w muzeach produkowanych przed laty w kraju automatycznych łącznic typów – przypomnijmy tylko: PŁA912/923, ET25/50, AT100/200, FT100/200, CAA200/1000, CAGK, AG50, CK20/60, o choćby modułach central miejskich 32AA, 32AB albo K66 już nie wspominając. I tak to jakoś wyszło, że wobec braku materialnego śladu, trudno będzie w przyszłości obronić tezę o istnieniu w Polsce tradycji rozbudowanego przemysłu teletechnicznego… Tym bardziej gdy popatrzymy na to, co zachowało się u naszych sąsiadów.

Przewidując taki rozwój zdarzeń, przed laty stworzyliśmy rozbudowaną kolekcję urządzeń łączności. Zakupiliśmy i przywieźliśmy m.in. kompletną, o zasadniczo pełnej funkcjonalności centralę Siemensa, oba typy krajowych kolejowych „Cekatek” oraz nieco mniej związane z koleją, ale równie istotne z historycznego punktu widzenia także dla kolei abonenckie obie wersje łącznic FT, będące rozwinięciem polskich central AT, od których przed wojną zaczęła się automatyzacja sieci telefonów PKP.

Obecnie przyszedł czas na tworzenie z posiadanej kolekcji docelowej ekspozycji. W adaptowanych pokojach ustawiono już centralę Siemensa. Na załączonych zdjęciach pokazujemy widok naszego zabytku w konfrontacji z ilustracją z reklamowego katalogu wytwórcy z roku 1939. Prawda, że takie same? Szykujemy kolejne pomieszczenie dla polskiej łącznicy FT200. Na swoje miejsce oczekują jeszcze obie kolejowe CK20 i CK60.

Zapraszamy do współpracy. Kolej to nie tylko tory i tabor.

Na górę strony