Nowy lęg kopciuszków

Ostatnie tygodnie, w hali maszyn Parowozowni upłynęły na ciężkiej pracy… ptasich rodziców. Całe dnie, zamiast niegdysiejszego szumu maszyn i odgłosów narzędzi, wypełnione były głośnymi „wrzaskami” pisklaków. Jeść! Jeeść!! Jeeeść!!!

Te zupełnie nie kolejowe i nie przemysłowe dźwięki zawdzięczaliśmy, jak co rok na wiosnę urodzinom kolejnego pokolenia kopciuszków (Phoenicurus ochruros). Te niewielkie, sympatyczne ptaszki prawie dwadzieścia lat temu uwiły swe gniazdko w małej niszy po starym wyłączniku oświetlenia korytarza warsztatów. Wtedy, zauważywszy nowych „współlokatorów” zastanawialiśmy się długo, którędy ptaki dostają się do zamkniętego wnętrza. Obserwacja przyniosła odpowiedź – drogą był otwór wyciągu dla opiłków wytaczarki do panewek (teraz jest nią szczelina dawnego wentylatora).

I tak, kolejne pokolenia kopciuszków, zapamiętawszy tę drogę, są z nami.  Początkowo przez kilka lat ptaki powracały do gniazda, które umieszczone było w korytarzu na wyciagnięcie ręki, na wysokości pozwalającej bez żadnych przeszkód zaglądać do wnętrza. A było na co popatrzeć. Młode, w chwili przybycia rodziców z pokarmem wyciągały jak tylko się da szyje i szeroko rozwarte dziobki. Po wrzuceniu do nich kolejnej porcji, maluchy natychmiast odwracały się na grzbiet udając, że ich… nie ma. Gniazdo wyglądało na niezamieszkałe, zaśmiecone jakimiś potarganymi piórami i gałązkami. Tymczasem tak naprawdę, role „gałązek” grały nóżki, a rolę „śmieci” nastroszony puch na coraz bardziej pęczniejących brzuszkach. Kres możliwościom ostrożnej obserwacji położyło wydarzenie tragiczne. Pewnego roku gniazdo znaleźliśmy na podłodze, a podrosłe już młode rozszarpane. Kuna…

Na szczęście to zdarzenie nie odstraszyło naszych współlokatorów. Kopciuszki od tej pory przeniosły się wyżej – na belki konstrukcyjne bezpośrednio pod dach hali. Dlatego, od szeregu lat w maju, a czasami też ponownie i w pierwszych dniach lipca, nas – wchodzących do budynku witają szczególne, niepowtarzalne dźwięki.

Kopciuszki mają u nas wygodnie. Staramy się im nie przeszkadzać, a hala zapewnia bezpieczeństwo, bardziej ustabilizowaną temperaturę oraz brak deszczu i wiatru. Pierwszy tegoroczny lęg opuścił już gniazdo. Młode jeszcze przez kilka dni będą u nas nocować, ale niedługo odlecą w swoją dorosłość. Do zobaczenia za rok! Powodzenia!

Na górę strony